niedziela, 6 listopada 2011

Mój Przyjacielu byłeś mi naprawdę bliski....

Od kilku lat mam depresje. Nie wiem, w którym to dokładnie momencie się zaczęło, ale trwa już znacznie za długo.
Nikt mi nie chce w to uwierzyć. Może to tylko takie moje określenie na stan w którym się okresowo znajduję. Albo cały czas tylko sama przed sobą ukrywam, że jest inaczej.
no bo jak ja, zdrowa, młoda dziewczyna mająca rodzinę, wielkie szanse przed sobą może mieć depresje? Nielogiczne prawda?
A jednak. Mam specyficznego rodzaju depresje. Depresje samotności, braku odwzajemnionej miłości.
I nawet znam na nią lek. Niestety nie jest dla mnie powszechnie dostępny. Tylko dla wybranych szczęśliwców. Nie wiem kto wypisuje na to recepty, ale chętnie bym się do tej osoby wybrała, koszty nie grają roli. Do tej pory chyba niestety załatwiałam ten specyfik dostać 'na lewo', dostałam jakąś podróbę i pozostały mi tylko fatalne skutki uboczne.Na całe życie.
Lekiem jest bliskość drugiej osoby. Taka szczera, prawdziwa, niewymuszona. Odwzajemnione uczucie i zaufanie. Tak, ten lek ma bardzo złożony skład. Zachodzą po nim niesamowite reakcje chemiczne, których nie jesteś w stanie zatrzymać w żaden sposób. Szybko uzależnia. Mogą się pojawić skutki uboczne ale przy całkowitym działaniu nie mają większego znaczenia.


CHYBA odcięłam się dziś od maszyny która dostarczała mi tlen. I co teraz, życie na bezdechu?
Szkoda, że nie potrafię oddychać beztlenowo jak jakiś pieprzony tasiemiec.
2 lata znajomości, smsów, wiadomości, spotkań, rozmów, pocałunków, dotyku...złudzeń....poszło się jebać. nie ma najmniejszego znaczenia.
jak to ostatnio napisałeś "nic nie trwa wiecznie'
Nikt nie dostarczył mi w całym życiu tyle przykrości co Ty.
Tak są też te wspaniałe chwile i wspomnienia...na każdym kroku.
Chciałbym o tym wszystkim zapomnieć mimo wszystko.
Przecież to i tak nie miało żadnego znaczenia......dla Ciebie.
To dlaczego ma mieć dla mnie?
Tyle razy już to roztrząsałam.
Chyba czas przestać i ruszyć dalej, powinnam to zrobić rok temu.
Pytanie tylko czy dam radę....
W tym roku dopadło mnie zbyt dużo wątpliwości...i nie wiem, co robić dalej ze swoim życiem.
Przez dwa lata TY byłeś moim celem, priorytetem. Cała reszta to były jakieś płotki, które musiałam przeskoczyć, żeby dalej Cie gonić.


i generalnie.... chuj bomki strzelił.

Myśli płyną nikt nie zatrzyma tych, które żyją
Żyją we mnie poza mną, beze mnie
Bez kontroli, niewoli
Rzucam granat wybuch boli
Sam siebie przebudzić z letargu
Sam siebie ze snu zakamarków
Odciąć wszystko co chore
Chronić słabe, zranione
Być tym co niepoliczone

Spierdalaj skurwielu okradłeś mnie

Myśli puste tych unikam
Wbijam się w sedno, głęboko wnikam
Potrzebuję iskry, chcę rozpalić ogień
Rozjaśnić mrok, który noszę w sobie
Połamane życie, wykręcona myśli
Ofiara gwałtu i nienawiści
Ofiara gwałtu i nienawiści

Spierdalaj skurwielu okradłeś mnie

Znam te ręce, te nade mną
Znam te oczy, te nade mną
Dobrze wiesz , że wiem
Wiem co mi zabrałeś
Wiem co odebrałeś
I ty dobrze, kurwa, wiesz, że wiem
I ty dobrze, kurwa, wiesz, że wiem

środa, 5 października 2011

High hopes

Beyond the horizon of the place we lived when we were young
In a world of magnets and miracles
Our thoughts strayed constantly and without boundary
The ringing of the division bell had begun

Along the Long Road and on down the Causeway
Do they still meet there by the Cut

There was a ragged band that followed in our footsteps
Running before times took our dreams away
Leaving the myriad small creatures trying to tie us to the ground
To a life consumed by slow decay

The grass was greener
The light was brighter
With friends surrounded
The nights of wonder

Looking beyond the embers of bridges glowing behind us
To a glimpse of how green it was on the other side
Steps taken forwards but sleepwalking back again
Dragged by the force of some sleeping tide

At a higher altitude with flag unfurled
We reached the dizzy heights of that dreamed of world

Encumbered forever by desire and ambition
There's a hunger still unsatisfied
Our weary eyes still stray to the horizon
Though down this road we've been so many times

The grass was greener
The light was brighter
The taste was sweeter
The nights of wonder
With friends surrounded
The dawn mist glowing
The water flowing
The endless river

Forever and ever

piątek, 9 września 2011

I feel real danger. I feel it’s fallin' down.

Strach.
Wszechogarniający mnie strach. To tylko w tej chwili odczuwam.
Strach przed każdym kolejnym dniem.Strach przed tym co jest nieuniknione.
A nieunikniony jest koniec.
Tak bardzo się boję....

sobota, 30 lipca 2011

Got nothin'.

Always stays the same, nothing ever changes,
English summer rain seems to last for ages.
Always stays the same, nothing ever changes,
English summer rain seems to last for ages.



Mam dość. Serdecznie. Dość tego stanu w którym tkwię.
Gdybym tylko mogła wyrzucić z siebie to uczucie ścisku w klatce piersiowej rzygałabym do oporu, aż by mi było lżej.
Tyle czasu. Tyle nowych wspomnień, słów, gestów. A ja jestem w tym samym punkcie, w którym byłam w zeszłym roku.
Dałam się podejść jak idiotka.
Tyle poświęcenia, wsparcia.
i co ? i gówno. totalne.
Chcę się uwolnić. Nie chce być zakochana. Nie chce by mi na kimś zależało.
Chcę żeby mi zależało na sobie i swoim życiu, swoich osiągnięciach.
Chciałabym być taka jebaną egoistką jak ty skurwielu.
Nigdy nie docenisz tego ile dla Ciebie robiłam i jaka dla Ciebie byłam.
Nie zobaczysz jak bardzo mnie zniszczyłeś.
Nienawidzę siebie za to, że tak bardzo za Tobą tęsknię.
Za osobą, która ma na mnie tak pięknie wyjebane.
Udław się to swoją zajebaną dumą.
Złość na Ciebie da mi siłę na przetrwanie, jej teraz potrzebuję.

Hold your breath and count to ten,
And fall apart and start again...

środa, 27 kwietnia 2011

I'm going under

Już czuję jak powoli spadam...ogarnięta strachem i tą pieprzoną bezsilnością.
Tak się boję tego upadku. Boję się, że nie znajdę sił i chęci, żeby odbić się od dna.
Każdy dzień zbliża nas do końca te przygody.
Tak bardzo tego nie chcę. Wszystko się zmieni.
Ciebie nie będzie a wraz z Tobą znikną resztki mojej radości.
Zniknie motywacja do walki, którą dzięki Tobie miałam.
Zostały nam 2 miesiące....które i tak spędzimy w książkach.
Tak wiem, podchodzę do tego jak do końca świata, jakbyśmy się już mieli nie spotkać. No bo właśnie chyba tak powinno być. Nawet nie wiemy co oboje mamy, teraz miało by być takie coś na odległość. Przecież to nie ma sensu, nie wiem jak wielką idiotką musiałabym być.
Nie wierzę, że on mnie traktuje serio i aż w takim stopniu mu zależy na mnie jak mi na nim. Pff.
Tak go wspieram, radzę..chociaż serce rwie mi się na strzępy.
Bezsens.

Zamieszkamy teraz oboje w dwóch domkach. Mój domek ma nad drzwiami napis "Please, don't leave me" a Twój "bye bye".

Staram się do tego jakoś przygotować. Ale czy można?Teraz już wybucham płaczem, a co będzie wtedy?


heh właśnie mi napisałeś, że idzesz na balet do Soundbaru w Lbn. Super. Udanej zabawy.
Nie zapomnij wyrwać jakiejś dziuni. I to nie jednej.
Kurwa.

Kiedy tak patrzysz na mnie i czuję twój lęk
Taki sam jak mój, przed nieznanym
Nie wiem co będzie z nami
I niewiele wiem sam o sobie samym
Patrz tylu ludzi pobłądziło gdzieś
Ich drogi rozeszły się i straciły sens
Nie wiem co będzie z nami
I niewiele wiem sam o sobie samym.

środa, 23 marca 2011

Wracam znów nad ranem nie wiem skąd.. Muszę gdzieś się skryć.

Muszę przestać przepraszać za to, że żyję.
Tylko jak kurwa zmienić swoją naturę?
Wiecznie miła i pokojowo nastawiona.
Nigdy nic nikomu nie powiem przykrego,bo...nie potrafię, bo mi zaraz z tym źle. A co pomyślę to moje.
A przez to właśnie tak od ludzi można dostać po dupie, bo się przyzwyczaili, że jestem taka a nie inna.
Bo się nauczyłam, że choćbym miała racje to ludzie i tak nie przyznają się do swojego błędu.
Ślepe bezczelne świnie.
Racja jest jak dupa, każdy swoją ma, nie?
Noi własnie z takim przekonaniem nauczyłam się żyć.
Ale z każdym dniem jest coraz trudniej, bo poziom frustracji narasta.
Ostatnio czuję się cholernie samotna. Czuję, że nikogo nie mam tutaj.
A nawet jak już o kimś pomyślę ...to już się zastanawiam, czy na pewno jej mogę coś powiedzieć?
Zaufać?
Tak trzeba uważać na każdym kroku, na każde słowo.
Zwłaszcza teraz jak Magda i Aśka wielkie przyjaciółki.
Myślałam, że jest ok między mną a Aśką. Ale to tylko pozory.
Totalny dystans, którego nie potrafię pokonać. A na siłę nie ma sensu, więc się odsuwam.
Męczy mnie ta gra pozorów. Bardzo.
Bo trzymam z Tobą M. Mimo wszystko. Ale czy to wszystko jest tego warte?
Jedynie Ty teraz jesteś jakby przy mnie.
Nadal nie wiem w jakim stopniu mogę Ci zaufać. Zresztą jesteś facetem, więc nie nadajesz się do słuchania tych emocjonalnych bredni, więc udaję, że jest ze mną wszystko ok.
Bo chcę żeby między nami było ok, przynajmniej tyle.
A czy będzie? Nie wiem. Wiem jedno : potrzebuję Cię.
A Ty nie jesteś takim zimnym draniem na jakiego wyglądasz.
Wiosna przyszła, pogoda się poprawiła, powinnam być wesoła czy coś.
A ja taki wkurw mam od kilku dni, że poezja.
I tylko każdego dnia ktoś go podsyca.
Jestem dziwna, zawsze byłam. Żyję w swoim jakimś własnym świecie samotności,niezrozumienia i nienawiści do świata oraz ludzi. Krzyczę w środku a na zewnątrz jestem oazą spokoju.Chyba tak pozostanie.
Za gruba skorupa żeby ktoś się przez nią przebił.
Kurwa. Ja pierdole. A miałam przestać narzekać.


środa, 9 marca 2011

Your eyes aren’t blue, but I still see seas within.

Trochę...nie ogarniam sytuacji. I trochę mnie ona przerasta.
Tak nagle to wszystko nabrało obrotów....w dobrym kierunku?
Nie wiem czy w dobrym. Boję się myśleć, że w dobrym.
Boję się, że za chwilę znów będę przez Ciebie płakać.
A Ty znowu będziesz na to obojętny.
Jakoś jesteśmy bliżej, bliżej niż kiedykolwiek.
Tak jakbyśmy zaczynali ... od nowa?
A ja od nowa się Tobą fascynuje. Ale z umiarem i rozsądkiem.
Nie jak zakochana nastolatka, jakieś wielkie wzloty. Po prostu czuje jakiś spokój?
Że jest tak jak powinno być, bez naciskania.Rozmawiając z Tobą momentami widzę dojrzałego człowieka, który liczy się ze mną i stara się, żebym się trochę bardziej otworzyła, więcej mówiła.
Ostatnio bardzo mnie zaskakujesz. Zresztą kiedy tego nie robiłeś.
Moja intuicja mnie nie zawiodła, czułam, że będziesz chciał u mnie zostać na noc.
Sam o to zapytałeś, powiedziałeś, że chcesz. Uwielbiam gdy mnie całujesz, gdy się przytulasz.
"Chcesz się kochać?...Bazinga! Żartowałem. Nie powinienem z czymś takim wyskakiwać. Zresztą sex mógłby wszystko popsuć."
Zamarłam.Zaniemówiłam. Nie miałam pojęcia jak zareagować. To nie chcesz mnie po prostu przelecieć i zostawić dla kolejnej? Czy to Twoja kolejna gra słowna?
"Wiesz, Aśka kiedyś chciała po imprezie u mnie spać....powiedziałem jej, że u mnie spać możesz tylko Ty."
Tak, uwielbiam się obok Ciebie budzić.

A wczoraj? Wróciłam z zajęć i założyłam, że jedyne na co dziś mogę liczyć to na sms od Ciebie z życzeniami.Tak jak w zeszłym roku.
A tu nie dość, że sms, to propozycja wyjścia na browar na miasto. Ostatni raz byliśmy tak rok temu. Wychodzę z budynku a Ty mnie witasz bukietem żółtych tulipanów.Od tej pory moje ulubione. Ciekawe jaką miałam minę. Pewnie typu WTF? Czy to napewno Ty człowieku?
Było miło. Bardzo, zwłaszcza na koniec.
A teraz tak się cholernie boję, ile łez przyjdzie mi zapłacić za te kilka miłych chwil?
She's won the battle but now comes the fear.
O nic Cię nie pytałam. Znowu stchórzyłam. Nie chciałam niezręcznej rozmowy.
Nie padły żadne deklaracje. Nie wiem jak będzie dalej. Życie pokaże.
Tylko czekać, aż się wszystko spierdoli.



Lady puff. Martwię się o Ciebie, mimo że nie gadamy codziennie, jesteśmy pogrążeni w swoich problemach i nie mogę być ciągle przy Tobie. Myślami jestem wierz mi. I boję się, że już zbyt dużo na siebie bierzesz i w sobie nosisz. Nie chcę Cię stracić, bo jesteś dla mnie bardzo ważna.

czwartek, 3 lutego 2011

Mój typ faceta? Skurwiel.

Jak się sypie to po całości.
Było zbyt dobrze prawda? Musiało się coś zjebać.
Jednak tym razem nad tym tak nie ubolewam.
Okazałeś mi brak szacunku, po raz kolejny.
Obraziłeś mnie. Wkurwiłeś mnie.
Niby nic. Jedno nieprzemyślane zdanie z Twojej strony.
Mogłam znowu to przełknąć, przeboleć...ze strachu żebyś się nie odwrócił, nie odszedł.
Ale jednak nie. Nie potrafię. Już nie.
Po 2 dniach się bezczelnie pytasz czy jestem obrażona.
Dobrze wiesz, że tak i że przesadziłeś.
Nadal nie doczekałam się zwykłego 'Przepraszam'.
Ale piszesz jak gdyby nigdy nic, mimo że wiesz, że mi przykro.
Już się chciałeś dziś spotkać....hah dobrze, że mnie na miejscu nie było.
Nudzi Ci się?Nie masz się z kim spotkać i komu pomarudzić?
Nie masz z kim zapalić i zwracasz się do mnie?
Bezczelny jak zawsze. I z czystym sumieniem, bo nieużywane.
Totalny pospolity skurwiel.
Nieważne w tej chwili, że mam do Ciebie słabość i co do Ciebie czuję.
Znowu jest we mnie ten gniew, co w październiku.
Nie będę tańczyła jak mi zagrasz. To moje rozdanie.
Myślałeś że standardowo pomilczysz trochę i poczekasz aż mi przejdzie?
Tamte czasy już się skończyły. A limit na wyrozumiałość i miłosierdzie dla Ciebie został wyczerpany.
Jeszcze mnie przeprosisz. Za to i za wszystkie moje łzy.
Nie doceniasz mnie....skurwielu.
Albo bierzesz wszystko albo nic. I jeszcze dostaniesz extra prezent na pożegnanie.

piątek, 28 stycznia 2011

I need you to need me.

Ogarnął mnie paniczny strach.
że tracę Ciebie...że tracę to co mamy.
Bo chyba coś mamy prawda?
I znowu płaczę.
I znowu mi źle.
Bo nie może być długo dobrze prawda?
Ten strach mnie paraliżuje.
Znowu się od Ciebie uzależniłam..........:(
Proszę nie odchodź.