piątek, 31 grudnia 2010

Got it all wrong.

To był pokręcony rok.
Właściwie cały rok kręcił się wokół Ciebie.
Nie mają teraz większego znaczenia wszystkie inne sukcesy czy porażki.
To wszystko minęło, a Ty nadal jesteś. Ale niby w jakiej postaci? Jako kto?
Jako ktoś kto sprowadza mnie na dno. I jako ktoś kto jako jedyny potrafi mnie z niego wyciągnąć.
Ostatni dzień roku. Chciałam go cholernie z Tobą spędzić. Od dawna o tym myślałam.
Jednak oczywiście nic z tego nie wyszło.
Jeśli się dowiem, że ten wieczór spędziłeś z NIĄ. Bądź przeklęty. Nigdy Ci tego nie wybaczę.
Myśląc właśnie o tym teraz - płaczę. Tak bardzo bym chciała żeby to były ostatnie łzy z Twojego powodu.
Można mieć jakieś życzenie noworoczne?
Mam jedno : please, don't hurt me anymore.

czwartek, 9 grudnia 2010

A mogłeś mieć swój diament....

Jestem zła. Jestem wściekła z bezsilności w którą się wpędziłam.
To Twoja jebana wina. Widzę Cię i mam ochotę wykrzyczeć jak bardzo mi Ciebie brakuje.
Dotykamy się przypadkowo, a ja mam ochotę krzyknąć jak bardzo Cię pragnę. Jak bardzo tęsknię.
Jak bardzo się cieszę, że znów Cię widzę.
Dziś przyszedłeś do nas znowu... Piszemy ze sobą prawie każdego dnia?
Chcesz mnie dobić? Zniszczyć? wykończyć? Przecież to był mój cel...ale wiedziałam, że tak będzie.
Że to jest silniejsze ode mnie. To UCZUCIE. Bo to jest uczucie. Ile razy powiedziałam do siebie że Cię kocham? Wiele. O tak odruchowo. Bo napisałeś. Bo się uśmiechnąłeś.Wiem, jestem świadoma, że te słowa nie maja w tej chwili swojego pełnego znaczenia. Miłość to nie to. Choć skąd ja mam wiedzieć, co to miłość? Tą nastoletnią już przerabiałam.... Co mi z tego że jestem DOŚĆ stała w uczuciach? Bo jestem. Czuję się znowu taka bezradna. To już rok jak się znamy. I ciągle to samo przerabiamy. A ja nie wiem w jakiej pozycji jestem. I co ? Pojedziemy teraz na święta do domów..
Ty się zapewne spotkasz ze swoją ukochaną Kasią...A ja będę jak idiotka czekać na gadu aż napiszesz, dokładnie tak jak było w zeszłym roku.
I jestem zazdrosna. Cholernie. I tak było od kiedy tylko Cię poznałam. Jak one wszystkie do Ciebie się zwracają..a nie wypala w środku. 'Ach Marcinku no za mało się dziś wypachniłeś...moja poduszka pachniała Tobą przez tydzień, myślałam, że dziś też tak będzie' i obserwuje jak zbliża swoją głowę do jego szyi, by go powąchać. ' Oh ale kurtka Ci pachnie" bla bla bla. JA PIERDOLE.
Nie mam siły... \W ciągu 2 tygodni widzę Cie chyba 5 raz. Co jest z jednej strony świetne, bo pragnę Cię zobaczyć... a z drugiej tak męczące...bo jesteśmy wśród całej reszty i muszę się zachować tak obojętnie, żeby nikt nic nie zczaił. A czy na osobności zachowałabym się inaczej?
Czy to wszystko ma jakiś jebany sens? I mam zdrową ochotę wyjebać Magdzie jak jest w pobliżu niego. Wiem...pewnie jestem przewrażliwiona., ale... jak się ożywiła jak usłyszała, że Marcin przyjdzie. Lubie ją naprawdę, ale czasami mnie dopada myśl ' ty wredna suko odpierdol się'. Masz chłopaka którego chujasz na lewo i prawo? Masz kochanków?Faceci lecą na Ciebie kiedy chcesz? To łaskawie się odpierdol od tego jednego....i tylko patrzyłam jak całuje GO na pożegnanie w policzek ' oh no z Tobą też się trzeb pożegnac'. JA PIERDOLE. można? można.
I zadziwia mnie to jak pamiętasz... że nie chciałam wtedy z Tobą spać. Znów to dziś wypomniałeś. 6 maja tak? I wszystkie nasze spotkania. heh. so pathetic.
Nie wiem co robić? Zredykować to wszytsko do minimum jak się tylko da? Powiedzieć Ci żebyś się odpierdolił bo mi ciężko? ALe wtedy będzie mi jeszcze bardziej ciężko...Błędne koło.
Mam walczyć? Ale o co ? O to żeby po raz kolejny dać się naiwnie wykorzystać ?
JA PIERDOLE.
Jestem żałosna.
Mam jeszcze kilka dni.....zobaczymy co się wydarzy...