czwartek, 3 lutego 2011

Mój typ faceta? Skurwiel.

Jak się sypie to po całości.
Było zbyt dobrze prawda? Musiało się coś zjebać.
Jednak tym razem nad tym tak nie ubolewam.
Okazałeś mi brak szacunku, po raz kolejny.
Obraziłeś mnie. Wkurwiłeś mnie.
Niby nic. Jedno nieprzemyślane zdanie z Twojej strony.
Mogłam znowu to przełknąć, przeboleć...ze strachu żebyś się nie odwrócił, nie odszedł.
Ale jednak nie. Nie potrafię. Już nie.
Po 2 dniach się bezczelnie pytasz czy jestem obrażona.
Dobrze wiesz, że tak i że przesadziłeś.
Nadal nie doczekałam się zwykłego 'Przepraszam'.
Ale piszesz jak gdyby nigdy nic, mimo że wiesz, że mi przykro.
Już się chciałeś dziś spotkać....hah dobrze, że mnie na miejscu nie było.
Nudzi Ci się?Nie masz się z kim spotkać i komu pomarudzić?
Nie masz z kim zapalić i zwracasz się do mnie?
Bezczelny jak zawsze. I z czystym sumieniem, bo nieużywane.
Totalny pospolity skurwiel.
Nieważne w tej chwili, że mam do Ciebie słabość i co do Ciebie czuję.
Znowu jest we mnie ten gniew, co w październiku.
Nie będę tańczyła jak mi zagrasz. To moje rozdanie.
Myślałeś że standardowo pomilczysz trochę i poczekasz aż mi przejdzie?
Tamte czasy już się skończyły. A limit na wyrozumiałość i miłosierdzie dla Ciebie został wyczerpany.
Jeszcze mnie przeprosisz. Za to i za wszystkie moje łzy.
Nie doceniasz mnie....skurwielu.
Albo bierzesz wszystko albo nic. I jeszcze dostaniesz extra prezent na pożegnanie.