To już prawie 5 miesięcy jak Ciebie nie ma.
A ja to wszystko mam przed oczami jakby to było chwilę temu.
Wszystko widzę, słyszę, czuję.....nie mogę dalej przestać płakać.
Tak bardzo nam Ciebie brakuje Tatku.
Żyję z dnia na dzień gdzieś głupio oczekując, że się coś zmieni, że wszystko wróci do normy.
Nie wróci.
Nie przyjedziesz po mnie na dworzec i nie przywitasz mnie tym Twoim ciepłym uśmiechem.
Nie zjemy razem codziennego wakacyjnego śniadania.
Nie zjemy razem żurku po drodze z Lublina w zajeździe Marzanna tak jak to zawsze robiliśmy.
Nie będziesz się śmiał z mojego przejmowania się egzaminami. "Asiuu panikara z Ciebie. I tak wiesz, że zdasz. Tak Tak! Ty nic nie umiesz, tylko 5 przyniesiesz"
Tyle prozaicznych codziennych rzeczy.Tysiące, miliony wspomnień.
Aż mnie rozdziera od środka, nie mogę złapać oddechu.
Nic już nie będzie jak dawniej.
Nigdy się z tym nie pogodzę.
Zostawił mnie najważniejszy człowiek w moim życiu. I to w taki sposób.
Chciałam Ci pomóc ze wszystkich sił, ale wiedziałam, że już nie mogę.
Tak bardzo tęsknię. Staram się nie myśleć o tym jak bardzo bo bym umarła z żalu.
Nikt nie wie jak bardzo za Tobą płaczę, jak często o Tobie myślę.
Jak bardzo czuję się nieszczęśliwa, pomimo, że w perspektywie mam przed sobą życie.
Co to za życie bez Ciebie, Twoich żartów i uśmiechu? Twoich mądrych i cierpliwych rad.
Poświęciłeś dla nas całego siebie. Ale jak my mamy dalej żyć? z takim obciążeniem psychicznym i z takimi obrazami w głowie.
Nikt nie wie, jak bardzo mi Ciebie brakuje.Jak bardzo nie mogę się odnaleźć w tym wszystkim, co pozostało.
Zobojętniałam. I tak wiem, że nigdy nie poczuję się już w pełni szczęśliwa, więc staram się pomóc w tym szczęściu innym.
Bardzo chcę wierzyć, że tu jesteś, że czuwasz nad nami. Jak idę na kolokwium, że idziesz koło mnie i się ze mnie śmiejesz.Że już Cię nic nie boli i jest Ci tam dobrze. Ale najgorsze są chwile zwątpienia....Kiedy myślę sobie, że życie to zwykły mechanizm...Co było nie wróci, jedni umierają, drudzy się rodzą, a każde osobne życie nie ma większego znaczenia w tym wszystkich, po prostu my sobie tak wyolbrzymiamy....swoje jestestwo.
Nie dość, że mam swój ból to najgorzej jest patrzeć na ból bliskich i nie potrafić im pomóc.
Dogodzić wszystkim. I nie zgubić siebie przy okazji.
Patrzę się na Twoje zdjęcie na biurku i nadal w to nie wierzę...Czuje, że tylko będzie coraz gorzej. Boję się kolejnego ciosu.
poniedziałek, 18 lutego 2013
poniedziałek, 8 października 2012
....
Tatusiu wróć do nas.
Tak bardzo tęsknię.
Nie mogę uwierzyć, że Ciebie tu nie ma.
Nigdy się z tym nie pogodzę. Nie chcę tego świata bez Ciebie...
Tak bardzo tęsknię.
Nie mogę uwierzyć, że Ciebie tu nie ma.
Nigdy się z tym nie pogodzę. Nie chcę tego świata bez Ciebie...
poniedziałek, 30 stycznia 2012
Life - you heartless bitch.
Ostatnio często tak siedzę i rozmyślam..... co się ze mną stało przez te wszystkie lata?
Kim teraz jestem? Jakim jestem człowiekiem?
Gdzie są ludzie, którzy kiedyś koło mnie byli? Których ludzi straciłam, których odepchnęłam?
Które decyzje były błędne i żałuję ich po dziś dzień?
Tak wiele lat przeleciało przez palce...w tak wielkiej pogoni. Tęsknie za pewnym okresem w moim życiu.
Nie było czasu, żeby się zastanowić nad wpływem tych wszystkich decyzji na dalsze życie...
Jest jak jest, czasu nie cofnę. A nawet gdyby? To nie wiem dokładnie co zrobiłabym inaczej.
Nawet teraz nie potrafię uporządkować swojego życia, żeby było takie jakbym chciała.
Ale chyba i tak zazwyczaj wszystko układa się inaczej niż byśmy sobie tego życzyli.
Każdego dnia życie sobie z nas kpi i chyba coraz okrutniej.
Czemu to wszystko musi być takie trudne....
Rozglądam się wokół siebie i zadaje pytanie : the fuck is this.....
What if I got right into
My mind's velocity
What if I finally discovered
The rules of eternity
Will you stop running? Will you stop hiding?
And looking fot material things
Will you start searching will you start seeking for
Your immortal wings
What if I tell you
What we live for, what we die for
What if I tell you
That you will be born again
Kim teraz jestem? Jakim jestem człowiekiem?
Gdzie są ludzie, którzy kiedyś koło mnie byli? Których ludzi straciłam, których odepchnęłam?
Które decyzje były błędne i żałuję ich po dziś dzień?
Tak wiele lat przeleciało przez palce...w tak wielkiej pogoni. Tęsknie za pewnym okresem w moim życiu.
Nie było czasu, żeby się zastanowić nad wpływem tych wszystkich decyzji na dalsze życie...
Jest jak jest, czasu nie cofnę. A nawet gdyby? To nie wiem dokładnie co zrobiłabym inaczej.
Nawet teraz nie potrafię uporządkować swojego życia, żeby było takie jakbym chciała.
Ale chyba i tak zazwyczaj wszystko układa się inaczej niż byśmy sobie tego życzyli.
Każdego dnia życie sobie z nas kpi i chyba coraz okrutniej.
Czemu to wszystko musi być takie trudne....
Rozglądam się wokół siebie i zadaje pytanie : the fuck is this.....
What if I got right into
My mind's velocity
What if I finally discovered
The rules of eternity
Will you stop running? Will you stop hiding?
And looking fot material things
Will you start searching will you start seeking for
Your immortal wings
What if I tell you
What we live for, what we die for
What if I tell you
That you will be born again
niedziela, 6 listopada 2011
Mój Przyjacielu byłeś mi naprawdę bliski....
Od kilku lat mam depresje. Nie wiem, w którym to dokładnie momencie się zaczęło, ale trwa już znacznie za długo.
Nikt mi nie chce w to uwierzyć. Może to tylko takie moje określenie na stan w którym się okresowo znajduję. Albo cały czas tylko sama przed sobą ukrywam, że jest inaczej.
no bo jak ja, zdrowa, młoda dziewczyna mająca rodzinę, wielkie szanse przed sobą może mieć depresje? Nielogiczne prawda?
A jednak. Mam specyficznego rodzaju depresje. Depresje samotności, braku odwzajemnionej miłości.
I nawet znam na nią lek. Niestety nie jest dla mnie powszechnie dostępny. Tylko dla wybranych szczęśliwców. Nie wiem kto wypisuje na to recepty, ale chętnie bym się do tej osoby wybrała, koszty nie grają roli. Do tej pory chyba niestety załatwiałam ten specyfik dostać 'na lewo', dostałam jakąś podróbę i pozostały mi tylko fatalne skutki uboczne.Na całe życie.
Lekiem jest bliskość drugiej osoby. Taka szczera, prawdziwa, niewymuszona. Odwzajemnione uczucie i zaufanie. Tak, ten lek ma bardzo złożony skład. Zachodzą po nim niesamowite reakcje chemiczne, których nie jesteś w stanie zatrzymać w żaden sposób. Szybko uzależnia. Mogą się pojawić skutki uboczne ale przy całkowitym działaniu nie mają większego znaczenia.
CHYBA odcięłam się dziś od maszyny która dostarczała mi tlen. I co teraz, życie na bezdechu?
Szkoda, że nie potrafię oddychać beztlenowo jak jakiś pieprzony tasiemiec.
2 lata znajomości, smsów, wiadomości, spotkań, rozmów, pocałunków, dotyku...złudzeń....poszło się jebać. nie ma najmniejszego znaczenia.
jak to ostatnio napisałeś "nic nie trwa wiecznie'
Nikt nie dostarczył mi w całym życiu tyle przykrości co Ty.
Tak są też te wspaniałe chwile i wspomnienia...na każdym kroku.
Chciałbym o tym wszystkim zapomnieć mimo wszystko.
Przecież to i tak nie miało żadnego znaczenia......dla Ciebie.
To dlaczego ma mieć dla mnie?
Tyle razy już to roztrząsałam.
Chyba czas przestać i ruszyć dalej, powinnam to zrobić rok temu.
Pytanie tylko czy dam radę....
W tym roku dopadło mnie zbyt dużo wątpliwości...i nie wiem, co robić dalej ze swoim życiem.
Przez dwa lata TY byłeś moim celem, priorytetem. Cała reszta to były jakieś płotki, które musiałam przeskoczyć, żeby dalej Cie gonić.
i generalnie.... chuj bomki strzelił.
Myśli płyną nikt nie zatrzyma tych, które żyją
Żyją we mnie poza mną, beze mnie
Bez kontroli, niewoli
Rzucam granat wybuch boli
Sam siebie przebudzić z letargu
Sam siebie ze snu zakamarków
Odciąć wszystko co chore
Chronić słabe, zranione
Być tym co niepoliczone
Spierdalaj skurwielu okradłeś mnie
Myśli puste tych unikam
Wbijam się w sedno, głęboko wnikam
Potrzebuję iskry, chcę rozpalić ogień
Rozjaśnić mrok, który noszę w sobie
Połamane życie, wykręcona myśli
Ofiara gwałtu i nienawiści
Ofiara gwałtu i nienawiści
Spierdalaj skurwielu okradłeś mnie
Znam te ręce, te nade mną
Znam te oczy, te nade mną
Dobrze wiesz , że wiem
Wiem co mi zabrałeś
Wiem co odebrałeś
I ty dobrze, kurwa, wiesz, że wiem
I ty dobrze, kurwa, wiesz, że wiem
Nikt mi nie chce w to uwierzyć. Może to tylko takie moje określenie na stan w którym się okresowo znajduję. Albo cały czas tylko sama przed sobą ukrywam, że jest inaczej.
no bo jak ja, zdrowa, młoda dziewczyna mająca rodzinę, wielkie szanse przed sobą może mieć depresje? Nielogiczne prawda?
A jednak. Mam specyficznego rodzaju depresje. Depresje samotności, braku odwzajemnionej miłości.
I nawet znam na nią lek. Niestety nie jest dla mnie powszechnie dostępny. Tylko dla wybranych szczęśliwców. Nie wiem kto wypisuje na to recepty, ale chętnie bym się do tej osoby wybrała, koszty nie grają roli. Do tej pory chyba niestety załatwiałam ten specyfik dostać 'na lewo', dostałam jakąś podróbę i pozostały mi tylko fatalne skutki uboczne.Na całe życie.
Lekiem jest bliskość drugiej osoby. Taka szczera, prawdziwa, niewymuszona. Odwzajemnione uczucie i zaufanie. Tak, ten lek ma bardzo złożony skład. Zachodzą po nim niesamowite reakcje chemiczne, których nie jesteś w stanie zatrzymać w żaden sposób. Szybko uzależnia. Mogą się pojawić skutki uboczne ale przy całkowitym działaniu nie mają większego znaczenia.
CHYBA odcięłam się dziś od maszyny która dostarczała mi tlen. I co teraz, życie na bezdechu?
Szkoda, że nie potrafię oddychać beztlenowo jak jakiś pieprzony tasiemiec.
2 lata znajomości, smsów, wiadomości, spotkań, rozmów, pocałunków, dotyku...złudzeń....poszło się jebać. nie ma najmniejszego znaczenia.
jak to ostatnio napisałeś "nic nie trwa wiecznie'
Nikt nie dostarczył mi w całym życiu tyle przykrości co Ty.
Tak są też te wspaniałe chwile i wspomnienia...na każdym kroku.
Chciałbym o tym wszystkim zapomnieć mimo wszystko.
Przecież to i tak nie miało żadnego znaczenia......dla Ciebie.
To dlaczego ma mieć dla mnie?
Tyle razy już to roztrząsałam.
Chyba czas przestać i ruszyć dalej, powinnam to zrobić rok temu.
Pytanie tylko czy dam radę....
W tym roku dopadło mnie zbyt dużo wątpliwości...i nie wiem, co robić dalej ze swoim życiem.
Przez dwa lata TY byłeś moim celem, priorytetem. Cała reszta to były jakieś płotki, które musiałam przeskoczyć, żeby dalej Cie gonić.
i generalnie.... chuj bomki strzelił.
Myśli płyną nikt nie zatrzyma tych, które żyją
Żyją we mnie poza mną, beze mnie
Bez kontroli, niewoli
Rzucam granat wybuch boli
Sam siebie przebudzić z letargu
Sam siebie ze snu zakamarków
Odciąć wszystko co chore
Chronić słabe, zranione
Być tym co niepoliczone
Spierdalaj skurwielu okradłeś mnie
Myśli puste tych unikam
Wbijam się w sedno, głęboko wnikam
Potrzebuję iskry, chcę rozpalić ogień
Rozjaśnić mrok, który noszę w sobie
Połamane życie, wykręcona myśli
Ofiara gwałtu i nienawiści
Ofiara gwałtu i nienawiści
Spierdalaj skurwielu okradłeś mnie
Znam te ręce, te nade mną
Znam te oczy, te nade mną
Dobrze wiesz , że wiem
Wiem co mi zabrałeś
Wiem co odebrałeś
I ty dobrze, kurwa, wiesz, że wiem
I ty dobrze, kurwa, wiesz, że wiem
środa, 5 października 2011
High hopes
Beyond the horizon of the place we lived when we were young
In a world of magnets and miracles
Our thoughts strayed constantly and without boundary
The ringing of the division bell had begun
Along the Long Road and on down the Causeway
Do they still meet there by the Cut
There was a ragged band that followed in our footsteps
Running before times took our dreams away
Leaving the myriad small creatures trying to tie us to the ground
To a life consumed by slow decay
The grass was greener
The light was brighter
With friends surrounded
The nights of wonder
Looking beyond the embers of bridges glowing behind us
To a glimpse of how green it was on the other side
Steps taken forwards but sleepwalking back again
Dragged by the force of some sleeping tide
At a higher altitude with flag unfurled
We reached the dizzy heights of that dreamed of world
Encumbered forever by desire and ambition
There's a hunger still unsatisfied
Our weary eyes still stray to the horizon
Though down this road we've been so many times
The grass was greener
The light was brighter
The taste was sweeter
The nights of wonder
With friends surrounded
The dawn mist glowing
The water flowing
The endless river
Forever and ever
In a world of magnets and miracles
Our thoughts strayed constantly and without boundary
The ringing of the division bell had begun
Along the Long Road and on down the Causeway
Do they still meet there by the Cut
There was a ragged band that followed in our footsteps
Running before times took our dreams away
Leaving the myriad small creatures trying to tie us to the ground
To a life consumed by slow decay
The grass was greener
The light was brighter
With friends surrounded
The nights of wonder
Looking beyond the embers of bridges glowing behind us
To a glimpse of how green it was on the other side
Steps taken forwards but sleepwalking back again
Dragged by the force of some sleeping tide
At a higher altitude with flag unfurled
We reached the dizzy heights of that dreamed of world
Encumbered forever by desire and ambition
There's a hunger still unsatisfied
Our weary eyes still stray to the horizon
Though down this road we've been so many times
The grass was greener
The light was brighter
The taste was sweeter
The nights of wonder
With friends surrounded
The dawn mist glowing
The water flowing
The endless river
Forever and ever
piątek, 9 września 2011
I feel real danger. I feel it’s fallin' down.
Strach.
Wszechogarniający mnie strach. To tylko w tej chwili odczuwam.
Strach przed każdym kolejnym dniem.Strach przed tym co jest nieuniknione.
A nieunikniony jest koniec.
Tak bardzo się boję....
Wszechogarniający mnie strach. To tylko w tej chwili odczuwam.
Strach przed każdym kolejnym dniem.Strach przed tym co jest nieuniknione.
A nieunikniony jest koniec.
Tak bardzo się boję....
sobota, 30 lipca 2011
Got nothin'.
Always stays the same, nothing ever changes,
English summer rain seems to last for ages.
Always stays the same, nothing ever changes,
English summer rain seems to last for ages.
Mam dość. Serdecznie. Dość tego stanu w którym tkwię.
Gdybym tylko mogła wyrzucić z siebie to uczucie ścisku w klatce piersiowej rzygałabym do oporu, aż by mi było lżej.
Tyle czasu. Tyle nowych wspomnień, słów, gestów. A ja jestem w tym samym punkcie, w którym byłam w zeszłym roku.
Dałam się podejść jak idiotka.
Tyle poświęcenia, wsparcia.
i co ? i gówno. totalne.
Chcę się uwolnić. Nie chce być zakochana. Nie chce by mi na kimś zależało.
Chcę żeby mi zależało na sobie i swoim życiu, swoich osiągnięciach.
Chciałabym być taka jebaną egoistką jak ty skurwielu.
Nigdy nie docenisz tego ile dla Ciebie robiłam i jaka dla Ciebie byłam.
Nie zobaczysz jak bardzo mnie zniszczyłeś.
Nienawidzę siebie za to, że tak bardzo za Tobą tęsknię.
Za osobą, która ma na mnie tak pięknie wyjebane.
Udław się to swoją zajebaną dumą.
Złość na Ciebie da mi siłę na przetrwanie, jej teraz potrzebuję.
Hold your breath and count to ten,
And fall apart and start again...
English summer rain seems to last for ages.
Always stays the same, nothing ever changes,
English summer rain seems to last for ages.
Mam dość. Serdecznie. Dość tego stanu w którym tkwię.
Gdybym tylko mogła wyrzucić z siebie to uczucie ścisku w klatce piersiowej rzygałabym do oporu, aż by mi było lżej.
Tyle czasu. Tyle nowych wspomnień, słów, gestów. A ja jestem w tym samym punkcie, w którym byłam w zeszłym roku.
Dałam się podejść jak idiotka.
Tyle poświęcenia, wsparcia.
i co ? i gówno. totalne.
Chcę się uwolnić. Nie chce być zakochana. Nie chce by mi na kimś zależało.
Chcę żeby mi zależało na sobie i swoim życiu, swoich osiągnięciach.
Chciałabym być taka jebaną egoistką jak ty skurwielu.
Nigdy nie docenisz tego ile dla Ciebie robiłam i jaka dla Ciebie byłam.
Nie zobaczysz jak bardzo mnie zniszczyłeś.
Nienawidzę siebie za to, że tak bardzo za Tobą tęsknię.
Za osobą, która ma na mnie tak pięknie wyjebane.
Udław się to swoją zajebaną dumą.
Złość na Ciebie da mi siłę na przetrwanie, jej teraz potrzebuję.
Hold your breath and count to ten,
And fall apart and start again...
Subskrybuj:
Posty (Atom)